Captain Beefheart - Safe as Milk (1967)

Zapisane w: Muzyka — rb o 17:51:42 dnia 15 maja 2008

Ocena: 8.3/10
Gatunki: Blues rock, eksperymentalny rock
Data wydania: Wrzesień 1967

Debiut Captaina Beefhearta, który zaskakuje nowatorstwem i zarazem dojrzałością. Blues z dużą dawką eksperymentowania to znak rozpoznawczy tej wydanej na początku 1967 roku płyty. Chociaż Captain Beefheart zasłynął przede wszystkim wydaną dwa lata później Trout Mask Replica'ą, to tego albumu też nie można przeoczyć na drodze poprzez szalone sikstisy. Liryki w wielu miejscach są świetne, a smaczku dodaje jeszcze wokal Beefhearta, który często jest stylizowany na głos menela po kilku jabolach, tudzież starego bluesmana. Nowatorstwo zaś cechuje się np. w odkrywczych jak na owe czasy zmianach tempa i innych nowalijkach zaczerpniętych z free jazzu. Pojawia się też nietypowy dla tego gatunku muzyki instrument, którym jest theremin, dodający klimatu świetnemu "Electricity" (choćby dla tego utworu warto poznać Safe as Milk, ale oczywiście nie tylko), czy też "Autumn's Child". Płyta jest dość równa i trudno znaleźć utwór odstający in minus poziomem od reszty. Ponadto polecam zapoznanie się z utworami bonusowymi edycji z 1999 roku, na których to Captain Beefheart i jego Magic Band pozwolili sobie gdzieniegdzie na improwizacje przywołujące na myśl Velvet Underground, tyle, że te improwizacje wypadają raczej czyściej brzmieniowo od "European Son", czy też "Sister Ray". Czuję, że Safe as Milk będzie rosło w moich oczach, szczególnie, jeśli Trout Mask Replica, z którą zmierzenie się mam na najbliższy czas w planach, spełni moje oczekiwania.

1. Sure 'Nuff 'n Yes, I Do 2:15
2. Zig Zag Wanderer 2:40
3. Call on Me 2:37
4. Dropout Boogie 2:32
5. I'm Glad 3:31
6. Electricity 2:44
7. Yellow Brick Road 2:28
8. Abba Zaba 2:44
9. Plastic Factory 3:08
10. Where There's Woman 2:09
11. Grown So Ugly 2:27
12. Autumn's Child 4:02
Bonusowe utwory z wydania CD z 1999 roku:
13. Safe as Milk (Take 5) 4:13
14. On Tomorrow 6:56
15. Big Black Baby Shoes 4:50
16. Flower Pot 3:55
17. Dirty Blue Gene 2:43
18. Trust Us (Take 9) 7:22
19. Korn Ring Finger 7:26

The Zombies - Odessey & Oracle (1968)

Zapisane w: Muzyka,Ogólne — rb o 12:00:12 dnia 11 maja 2008

Ocena: 9.1/10
Gatunki: Psychodeliczny pop, barokowy pop
Data wydania: 19.04.1968

Cudeńko w sam raz na rozkwitający wszędzie maj. Piękne melodie, świetne wokale, promienie Słońca bijące od wszystkich kompozycji, z wyjątkiem poruszającego i ckliwego "Butcher's Tale", które lśni na tym albumie jak diament, wraz z takimi klasykami jak "Time of the Season", czy też "Care of Cell 44". Jedna z najlepszych płyt lat 60.

1. Care of Cell 44
2. A Rose for Emily
3. Maybe After He's Gone
4. Beechwood Park
5. Brief Candles
6. Hung Up on a Dream
7. Changes
8. I Want Her She Wants Me
9. This Will Be Our Year
10. Butcher's Tale
11. Friends of Mine
12. Time of the Season

New Order - Substance (1987)

Zapisane w: Muzyka,Ogólne — rb o 13:54:21 dnia 09 maja 2008

Ocena: 7.1/10
Gatunki: Synth Pop, Post-Punk
Data wydania: 1.08.1987

Plotka głosi, że to nagranie powstało dlatego, że menadżer grupy (Tony Wilson) chciał słuchać New Order w swoim nowiutkim samochodowym odtwarzaczu CD. Można się było więc spodziewać zmasterowanych na szybko singlowych wersji przebojów zespołu, jednak trio postawiło na ponowne nagranie większości zamieszczonych na kompilacji kompozycji. Niektóre utwory są naprawde kapitalne, jak "Temptation" (wersja z Substance podoba mi się bardziej niż singlowa i przez ostatnie kilka dni po prostu trudno było mi się od niej oderwać, cudo) , "Ceremony" (napisane jeszcze przez Iana Curtisa), czy też "Bizarre Love Triangle". Składanka naprawdę przyjemna, ale po części powinno się ją traktować jako nowy album, bo ktoś znający tylko single i szukający typowego the best of, może się tutaj rozczarować.



1. Ceremony
2. Everything's Gone Green
3. Temptation
4. Blue Monday
5. Confusion
6. Thieves Like Us
7. The Perfect Kiss
8. Subculture
9. Shellshock
10. State of the Nation
11. Bizarre Love Triangle
12. True Faith



Ps. Tym oto wpisem przywracam ten blog do życia, z takiej oto okazji, że skoro od czasu do czasu zrecenzuję coś na potrzeby serwisu rateyourmusic.com, to i tu mogę to wrzucić.